Startup działa. Produkt jest. Klienci są. I nagle przychodzi inwestor albo większy klient i zadaje proste pytanie: kto ma prawa do kodu?
To pytanie brzmi niewinnie tylko do momentu, w którym trzeba pokazać umowy, repozytoria, zakres praw, licencje open source i historię współpracy z wykonawcami.
Czego dowiesz się z tego tekstu?
- Dlaczego samo przekonanie, że kod jest nasz, nie wystarcza.
- Jakie braki w dokumentach najczęściej wychodzą przy due diligence.
- Dlaczego IP może zatrzymać inwestycję albo umowę z klientem enterprise.
- Co warto sprawdzić, zanim firma zacznie rosnąć.
Gdzie najczęściej zaczyna się problem?
W praktyce często wygląda to podobnie. Dev pracował na B2B, ale umowa nie przenosiła praw w odpowiednim zakresie. Design robił freelancer na szybko. Część kodu pochodzi z bibliotek open source, ale nikt nie sprawdził licencji. Ktoś dodał fragment z GitHuba. Dokumenty miały powstać później.
Dlaczego to boli dopiero przy wzroście?
Na etapie MVP wiele rzeczy działa dzięki zaufaniu, szybkości i skrótom. Problem w tym, że te skróty wracają dokładnie wtedy, gdy firma zaczyna mieć wartość: przy rundzie inwestycyjnej, dużym kliencie, partnerstwie, sprzedaży produktu albo sporze z wykonawcą.
- inwestor widzi ryzyko, nie tylko produkt,
- klient enterprise może zablokować kontrakt,
- naprawa IP po czasie jest droższa niż dobre umowy na początku,
- brak praw może ograniczyć komercjalizację produktu,
- niejasny open source może utrudnić due diligence.
Co warto sprawdzić?
- Czy umowy z developerami przenoszą prawa do kodu?
- Czy obejmują odpowiednie pola eksploatacji?
- Czy prawa obejmują dokumentację, UX, UI, grafiki i content?
- Czy wiadomo, kto ma prawa do repozytorium i historii commitów?
- Czy open source jest zgodny z modelem biznesowym produktu?
- Czy współpraca z software house’em kończy się realnym przekazaniem rezultatów?
- Czy marka i nazwa produktu są sprawdzone pod znaki towarowe?
To nie jest problem technologii
Najczęściej nie chodzi o to, że zespół zrobił coś źle technicznie. Chodzi o porządek. IP to dokumentacyjny fundament produktu. Jeżeli nie jest poukładany, produkt może działać, sprzedawać się i rosnąć, ale nadal mieć lukę, która wychodzi w najmniej wygodnym momencie.
Chcesz sprawdzić, czy prawa do produktu są czyste?
Możemy zacząć od szybkiego przeglądu umów, repozytorium, relacji z wykonawcami i podstawowych ryzyk IP. Dzięki temu łatwiej ustalić, co jest zabezpieczone, co wymaga poprawy i co warto zrobić przed rozmową z inwestorem albo klientem enterprise.