Startupy

Vesting i cliff w Founders Agreement. Co się dzieje z udziałami foundera, który odchodzi po kilku miesiącach?

Vesting founderów chroni startup przed sytuacją, w której osoba odchodząca po kilku miesiącach zachowuje duży pakiet udziałów. Sprawdź, jak połączyć vesting, cliff, good leaver i bad leaver w mechanizm, który da się wykonać.

Maciej Lis Maciej Lis radca prawny 16 lipca 2026 9 min
StartupyFounders agreementVestingCliffReverse vestingGood leaverBad leaverCap table

Dwóch founderów zakłada spółkę i dzieli udziały po 50%. Jeden buduje produkt, drugi odpowiada za sprzedaż. Po ośmiu miesiącach drugi founder uznaje, że startup jednak nie jest dla niego. Odchodzi do normalnej pracy, ale zachowuje połowę spółki.

Pierwszy founder zostaje z całym produktem, klientami, kosztami i odpowiedzialnością. Każdy kolejny inwestor patrzy natomiast na cap table i widzi osobę, która nie pracuje w spółce, ale nadal posiada 50% udziałów.

No i mamy problem.

Właśnie przed takim scenariuszem ma chronić vesting founderów. Nie jest karą za odejście ani sprytnym sposobem na odebranie komuś udziałów. To mechanizm, który wiąże docelowy pakiet z rzeczywistym czasem albo zakresem zaangażowania w budowę spółki.

Vesting nie ma zatrzymywać foundera za wszelką cenę. Ma sprawić, żeby cap table po jego odejściu nadal odpowiadał temu, kto faktycznie zbudował wartość startupu.

Vesting nie ma zatrzymywać foundera za wszelką cenę. Ma sprawić, żeby cap table po jego odejściu nadal odpowiadał temu, kto faktycznie zbudował wartość startupu.

Czego dowiesz się z tego tekstu?

  • czym różnią się vesting, reverse vesting i cliff,
  • dlaczego popularny model czterech lat i rocznego cliffu nie jest rozwiązaniem uniwersalnym,
  • co powinno się wydarzyć z udziałami po odejściu foundera,
  • dlaczego samo hasło „vesting” w Founders Agreement może nie zadziałać,
  • jak połączyć vesting z good leaver, bad leaver i inwestycją.

Vesting founderów po ludzku

Vesting odpowiada na proste pytanie: jaka część docelowego pakietu foundera powinna pozostać przy nim, jeżeli jego zaangażowanie zakończy się wcześniej, niż zakładali wspólnicy?

W amerykańskich materiałach startupowych często opisuje się mechanizm jako stopniowe „nabywanie” praw do akcji. W polskiej spółce konstrukcja bywa inna. Founder może od początku posiadać cały pakiet, ale jego niezrealizowana część zostaje objęta mechanizmem odkupu, sprzedaży albo umorzenia po wystąpieniu określonego zdarzenia. Taki model często nazywa się reverse vestingiem.

Efekt biznesowy ma być podobny:

  • founder, który przepracował cały uzgodniony okres, zachowuje cały pakiet,
  • founder, który odchodzi wcześniej, zachowuje część odpowiadającą uzgodnionym zasadom,
  • pozostała część może wrócić do spółki, pozostałych founderów albo puli przeznaczonej dla nowej osoby.

Szczegóły są tutaj ważniejsze niż angielska nazwa.

Czym jest cliff?

Cliff to początkowy okres, w którym pakiet jeszcze nie przyrasta albo nie zostaje uznany za „wypracowany”. Popularny model opisuje vesting przez cztery lata z rocznym cliffem. Po pierwszych dwunastu miesiącach founder uzyskuje 25% pakietu objętego vestingiem, a dalsza część przyrasta co miesiąc lub kwartał.

Y Combinator opisuje model czteroletniego vestingu z rocznym cliffem jako typowe zabezpieczenie na wypadek błędnej decyzji o wyborze wspólnika. Cooley GO wskazuje, że długość cliffu można dostosować, a founderom można przyznać zaliczenie pracy wykonanej przed rejestracją spółki.

To ostatnie jest szczególnie ważne. Jeżeli dwóch founderów od roku rozwija produkt, ma pierwszych klientów i dopiero teraz zakłada spółkę, uruchomienie pełnego rocznego cliffu od dnia wpisu do KRS może być zwyczajnie niesprawiedliwe. Ich wcześniejsza praca nie znika wraz z rejestracją podmiotu.

Z drugiej strony cztery miesiące luźnych rozmów o pomyśle nie muszą oznaczać czterech miesięcy zaliczonego vestingu. Trzeba rozmawiać o realnym wkładzie, a nie tylko o dacie pierwszej wiadomości na Slacku.

Cztery lata vestingu i roczny cliff to popularny punkt wyjścia, a nie przepis, który pasuje do każdego startupu.

Cztery lata i rok cliffu nie są przepisem prawa

Model 4 plus 1 jest popularny, bo jest prosty, rozpoznawalny przez inwestorów i w wielu przypadkach rozsądny. Nie oznacza to, że należy wkleić go do każdej umowy.

Inaczej wygląda sytuacja trzech osób, które dopiero zaczynają wspólną pracę po godzinach. Inaczej dwóch founderów, którzy od osiemnastu miesięcy mają działające MVP. Jeszcze inaczej spółki, do której dołącza nowy wspólnik mający zbudować sprzedaż na pełen etat.

Przed ustaleniem harmonogramu warto odpowiedzieć na kilka pytań:

  • od kiedy każdy founder faktycznie pracuje nad projektem,
  • czy działa na pełen etat, czy nadal równolegle prowadzi inną działalność,
  • jaki wkład został już wniesiony do produktu, sprzedaży, finansowania i IP,
  • czy vesting ma zależeć wyłącznie od czasu, czy także od konkretnych kamieni milowych,
  • co powinno się stać w razie choroby, konfliktu, zwolnienia z funkcji albo sprzedaży spółki,
  • kto i na jakich warunkach może przejąć niewypracowaną część pakietu.

Dopiero później ma sens wpisywanie liczb.

Case study: founder odchodzi po ośmiu miesiącach

To kazus modelowy, ale bardzo bliski problemom opisywanym publicznie przez founderów.

Startup tworzy trzech wspólników. Każdy otrzymuje po jednej trzeciej udziałów. Uzgadniają czteroletni vesting z rocznym cliffem, ale w umowie zapisują tylko jedno zdanie: „udziały founderów podlegają vestingowi przez 48 miesięcy”.

Po ośmiu miesiącach jeden founder odchodzi. Pozostali uważają, że z powodu cliffu nie powinien zachować żadnego udziału. Odchodzący odpowiada, że przecież wszystkie udziały zostały już objęte, jest wpisany do KRS, a umowa nie mówi, komu, za ile i w jakim terminie ma je sprzedać.

Samo użycie słowa „vesting” nie rozwiązuje sporu.

Dobra regulacja powinna wcześniej przesądzić co najmniej:

  • jakie zdarzenie uruchamia rozliczenie, na przykład rezygnacja, odwołanie, zakończenie świadczenia usług albo trwały brak zaangażowania,
  • jak oblicza się część wypracowaną i niewypracowaną,
  • kto może nabyć udziały oraz czy jest to prawo, czy obowiązek,
  • jaka jest cena i czy zależy od przyczyny odejścia,
  • jaki jest termin wykonania prawa,
  • kto wykonuje prawa głosu do czasu zamknięcia rozliczenia,
  • co się dzieje, jeżeli founder odmawia podpisania dokumentów.

Bez tych elementów wspólnicy mogą mieć trafne założenie biznesowe, ale słaby mechanizm wykonawczy.

Vesting trzeba przełożyć na polskie dokumenty

W polskim prawie nie istnieje jeden ustawowy szablon „founder vestingu”. Mechanizm trzeba zbudować z konkretnych zobowiązań i dopasować do formy spółki.

W spółce z ograniczoną odpowiedzialnością umowa zbycia udziałów wymaga co do zasady formy pisemnej z podpisami notarialnie poświadczonymi. W prostej spółce akcyjnej zbycie akcji wymaga formy dokumentowej pod rygorem nieważności. Do tego dochodzą możliwe ograniczenia zbywania, zgody organów, zasady umorzenia i treść umowy spółki. Aktualne wymagania wynikają z Kodeksu spółek handlowych.

Dlatego Founders Agreement warto czytać razem z umową spółki, cap table i dokumentami korporacyjnymi. Zapis, którego nie da się wykonać bez kolejnej zgody osoby właśnie skonfliktowanej z zespołem, daje dość pozorne bezpieczeństwo.

Nie chodzi o to, żeby od razu budować konstrukcję na trzydzieści stron. Chodzi o to, żeby mechanizm miał odpowiedź na pytania: kto, co, kiedy, za ile i w jakiej formie.

Vesting to nie to samo co good leaver i bad leaver

Vesting określa, jaka część pakietu została wypracowana. Klauzule good leaver i bad leaver odpowiadają natomiast na pytanie, jak przyczyna odejścia wpływa na cenę i zakres rozliczenia.

Founder, który odchodzi z powodu ciężkiej choroby, jest w innej sytuacji niż osoba, która porzuca projekt z dnia na dzień, przejmuje klienta albo narusza zakaz konkurencji. Jeżeli umowa traktuje obie sytuacje identycznie, może produkować wynik formalnie prosty, ale biznesowo trudny do obrony.

Jednocześnie definicja bad leavera nie może brzmieć: „każdy, kto odchodzi w sposób, który nie podoba się pozostałym”. Zbyt szeroka klauzula staje się narzędziem nacisku. Founder zaczyna się bać, że utraci pakiet nie dlatego, że poważnie naruszył umowę, ale dlatego, że zagłosował inaczej w spornej decyzji.

Dobra definicja opiera się na możliwie obiektywnych zdarzeniach, rozsądnej procedurze i prawie do przedstawienia swojego stanowiska.

Co z vestingiem przy sprzedaży spółki?

Kolejne pytanie brzmi: co dzieje się z niewypracowaną częścią pakietu, gdy spółka zostaje sprzedana?

Możliwe jest przyspieszenie vestingu, czyli acceleration:

  • wariant single trigger uruchamia je po jednym zdarzeniu, na przykład sprzedaży spółki,
  • wariant double trigger wymaga dwóch zdarzeń, na przykład sprzedaży oraz odwołania foundera bez ważnej przyczyny w określonym czasie po transakcji.

Cooley GO zwraca uwagę, że inwestorzy i kupujący nie zawsze lubią pełne przyspieszenie po samej sprzedaży. Nabywcy zależy zwykle na tym, aby kluczowe osoby pozostały przy produkcie po zamknięciu transakcji. Jeżeli cały vesting kończy się automatycznie w dniu sprzedaży, kupujący może zażądać nowego pakietu retencyjnego albo uwzględnić ten koszt w cenie.

To dobry przykład, dlaczego klauzuli nie należy oceniać wyłącznie z perspektywy dzisiejszego konfliktu founderów.

Jak ustalić vesting bez psucia relacji?

Najlepiej rozmawiać o nim wtedy, gdy nikt jeszcze nie planuje odejścia. W praktyce zrobiłbym to w następującej kolejności:

  • spisałbym dotychczasowe wkłady każdego foundera, w tym czas, IP, pieniądze, relacje i pozyskanych klientów,
  • ustaliłbym oczekiwane zaangażowanie na kolejne lata,
  • oddzieliłbym część już wypracowaną od części zależnej od przyszłej pracy,
  • dobrałbym harmonogram oraz ewentualne kamienie milowe,
  • zdefiniowałbym przypadki good leaver i bad leaver,
  • opisałbym mechanizm rozliczenia i cenę,
  • sprawdziłbym spójność z umową spółki oraz wymaganą formą czynności,
  • przetestowałbym zapis na kilku scenariuszach, także takich, w których to ja odchodzę.

Ostatni test jest bardzo dobry. Klauzula, która wydaje się uczciwa tylko wtedy, gdy stosujemy ją do drugiego foundera, zwykle wymaga jeszcze jednej rozmowy.

Vesting nie naprawi złego doboru wspólnika

Vesting ogranicza skutki nieudanego doboru wspólnika, ale go nie zastąpi. Nie zmusi nikogo do pracy, nie rozwiąże konfliktu strategicznego i nie odbuduje zaufania.

Może natomiast sprawić, że odejście jednej osoby nie zamrozi cap table na lata. Pozostali founderzy zachowają przestrzeń na pozyskanie inwestora, zatrudnienie następcy albo stworzenie ESOP. Odchodzący zachowa część odpowiadającą temu, co rzeczywiście wniósł, jeżeli tak uzgodniono.

To dużo lepszy punkt wyjścia niż rozmowa prowadzona po ośmiu miesiącach awantury, z kalkulatorem udziałów w jednej ręce i pozwem w drugiej.

Ustalacie właśnie Founders Agreement?

Jeżeli macie w nim jedno ogólne zdanie o vestingu, warto przejść przez mechanizm na konkretnych scenariuszach odejścia. Celem nie jest wpisanie modnego angielskiego słowa. Celem jest zasada, którą da się uczciwie policzyć i faktycznie wykonać.

Pomagam startupom porządkować Founders Agreement, cap table, vesting, IP i dokumenty spółki. Zakres takiego wsparcia prawnego można dopasować do etapu projektu oraz planowanej inwestycji.

Umów 30-minutową konsultację

Maciej Lis

Maciej Lis

radca prawny

Kontrakty IT i SaaS, prawo nowych technologii, RODO, InfoSec i AI compliance.

Zobacz profil Macieja
Wróć do wiedzy

Chcesz omówić podobny temat?

Napisz krótko, z czym przychodzisz. Wrócimy z propozycją terminu 30-minutowej konsultacji.

Umów bezpłatną konsultację

Jeżeli link nie otworzy poczty, napisz bezpośrednio na kontakt@lis.legal albo skopiuj adres.